237. Już czas - Jodi Picoult

Polski tytuł: Już czas
Oryginalny tytuł: Leaving Time
Autorka: Jodi Picoult
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Kategoria: literatura obyczajowa
Wydanie polskie: 2014
Wydanie oryginalne: 2014
Cena z okładki: 36 zł
Ocena: 7/10


Jenna Metcalf od dziesięciu lat nie może wymazać z myśli obrazu swojej matki. Kobieta zniknęła w dziwnych okolicznościach, gdy Jenna miała 3 lata i od tego czasu mieszka ze swoją babcią. Nie może uwierzyć w to, że matka ją porzuciła, więc usilnie stara się znaleźć jakikolwiek ślad, który by na nią naprowadził. Alice, matka Jenny, była badaczką słoni i niemal całe swoje życie poświęciła tym majestatycznym zwierzętom. Jej dzienniki są wypełnione badaniami, ale Jenna ma nadzieję, że odnajdzie w nich również informacje na temat pobytu swojej matki. W swoich poszukiwaniach nieoczekiwanie zyskuje dwoje sprzymierzeńców. Jasnowidzkę i byłego detektywa, który przed dziesięcioma laty prowadził sprawę zaginięcia Alice. Wspólnymi siłami dążą do odkrycia prawdy, lecz nie zdają sobie sprawy z tego, co może ukrywać się w przeszłości.

Jest to pierwsza powieść Jodi Picolut, z którą miałam przyjemność się zapoznać. Do tej pory uwielbiałam powieści pisane przez Diane Chamberlain, jednak gdy już przeczytałam wszystkie, które zostały wydane w Polsce, postanowiłam sięgnąć po autorkę, do której jest często porównywana. Niestety będę lojalna i nawet po przeczytaniu książki Już czas przyznaję, że wolę sposób pisania pani Chamberlain, aczkolwiek powieść Jodi Picolut również ma w sobie coś niesamowitego. Może nie będę chciała od razu sięgać po wszystkie inne jej książki, ale jeśli uda mi się na jakąś natknąć to z przyjemnością ją przeczytam.

Z początku bardzo sceptycznie podchodziłam do pomysłu na tę książkę, jak i do samego prowadzenia fabuły, jednak z czasem coraz bardziej przekonywałam się do tego, co serwuje czytelnikowi Jodi Picoult. Zacznijmy od tego, że autorka wykazała się niesamowitą znajomością biologii, chemii i przede wszystkim zachowania słoni. Tak, cała fabuła powieści oscyluje wokół tych zwierząt, z którymi od zawsze była połączona Alice Metcalf. Widać, że Jodi Picoult bardzo dużo pracowała nad tą powieścią, a jej opis emocji słoni, ich instynktu macierzyńskiego czy odczuwania żalu po stracie członka stada jest naprawdę wiarygodny i często przejmujący. Po przeczytaniu książki Już czas czuję się wręcz ekspertem od spraw tych zwierząt i ciągle jestem pod bardzo dużym wrażeniem poświęcenia autorki i faktu, że dopięła książkę na ostatni guzik.

W tej powieści nic nie jest tym, czym powinno być. Mamy dochodzenie na temat stratowania kobiety przez słonia. Niedaleko również zostaje znaleziona kolejna osoba, którą przewożą do szpitala, ale szybko stamtąd znika. Tylko na tyle wiadomości natknęła się Jenna, która chce odnaleźć swoją matkę. Stara się z niesamowitą desperacją i robi dosłownie wszystko, żeby móc znowu się z nią zobaczyć. Właśnie wtedy poznaje Serenity, jasnowidzkę, i Virgila, byłego detektywa. Ta trójka stara się rozwikłać zagadkę sprzed dziesięciu lat. Dobrali się naprawdę bardzo trafnie, gdyż wszyscy mają swoje drobne tajemnice i każdy z nich jest w pewien sposób w beznadziejnej sytuacji życiowej. Mimo tego, że wszyscy są na dnie, wspólnymi siłami starają się z niego wyrwać i zacząć życie na nowo. Bardzo podobało mi się to, jak autorka wykreowała wszystkie te postacie i że każdemu nadała własny charakter oraz niepowtarzalną przeszłość. Opisywała relacje między matką a córką w naprawdę niesamowity sposób, a jeszcze lepiej ukazywała relacje słoni z członkami swojego stada. Powieść wydaje się być przemyślana pod każdym względem. Już dawno nie czytałam niczego tak dobrego.

Czasami denerwowało mnie jedynie to, że było tak wiele odwołań do przeszłości. Narracja była prowadzona z różnych punktów widzenia, więc gdy autorka zawieszała w niesamowitym momencie historię jednej osoby, trzeba było czekać dosyć sporo, żeby dowiedzieć się, co dalej się wydarzyło. Jednak mimo tego, że według mnie było nieco za dużo retrospekcji to i tak nie da się odmówić książce tego, że jest naprawdę niepowtarzalna. Dopiero pod sam koniec czytelnik orientuje się, jak bardzo zżył się z wszystkimi bohaterami powieści i że nie chce ich opuścić. A skoro już wspominam o zakończeniu to muszę powiedzieć o niesamowitym zwrocie akcji, który ma miejsce pod koniec powieści. Nagle na kilkadziesiąt stron przed zakończeniem następuje tak gwałtowny zwrot akcji, że wydaje się, iż autorka odwróciła całą książkę do góry nogami, wszystko poprzestawiała i pozostawiła coś niemożliwego. Wiele czasu minęło odkąd zostałam tak zaskoczona przez autora. Dawno nikt nie namieszał mi tak w głowie i nie pozostawił w niej kompletnego chaosu, którego nie mogłam uporządkować nawet po zamknięciu ostatniej strony. Niemal czułam jak Jodi Picoult śmieje się z moich domysłów na temat wydarzeń sprzed dziesięciu lat, które okazały się całkowicie błędne. Autorka ma niesamowity dar do wplatania w fabułę elementów, których przy pierwszym czytaniu się nie zauważa, a mają niemal fundamentalne znaczenie w rozwikłaniu całej zagadki. Czułam się dosłownie zmanipulowana i kompletnie zakończona tym, co wymyśliła pod sam koniec. Faktem jest również to, że już dawno nie płakałam przy czytaniu książki, a tutaj po prostu nie da się nie wylać łez, czytając kilkadziesiąt ostatnich stron. Po zamknięciu powieści czułam się całkowicie zrozpaczona i byłam święcie przekonana, że mój świat już nigdy nie wróci na właściwe tory.

Już czas to wzruszająca i zaskakująca powieść o sile matczynej miłości oraz o desperacji w odnalezieniu bliskich okraszona egzotycznymi wątkami na temat afrykańskich oraz indyjskich słoni. Pewnie myślicie, że z połączenia obyczajówki i tych zwierząt nie może wyjść coś dobrego. Otóż się mylicie, gdyż Jodi Picoult splotła te dwie rzeczy w idealną całość, a ja jestem naprawdę zachwycona tym, co znalazłam na kartach tej książki. Jeśli szukacie ambitnej lektury, która wstrząśnie fasadami Waszego świata i wzruszy jak żadna inna, to Już czas jest książką dla Was. Nie czekajcie dłużej, bo już czas na Już czas!


Za możliwość przeczytania książki Już czas dziękuję portalowi A-G-W i wydawnictwu Prószyński i S-ka

9 komentarze:

  1. Mam w planach zapoznanie się z twórczością autorki, ale ciągle te plany odwlekam. Ciekawe, czy kiedyś uda mi się przeczytać jakąś książkę autorki :)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam kilka powieści Jodu Picoult, w tym "Dziewiętnaście minut" i "Bez mojej zgody", które serdecznie polecam. A dzięki Twojej recenzji czuję się zachęcona do przeczytania jej nowej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Jodi Picoult miałam do czynienia kilka razy i bardzo ją polubiłam. Ta książka ledwo co wyszła i jeszcze nie miałam jej w rękach, ale chętnie ją wkrótce przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tę autorkę i książki, które wychodzą spod jej pióra! Ostatnio przeczytałam "W imię miłości", które niesamowicie mnie poruszyło, naprawdę przepiękna historia. Teraz potrzebuję nieco przerwy, gdyż nie mogę za dużo naraz książek tej autorki czytać, ale za jakiś czas na pewno zapoznam się z wyżej recenzowaną powieścią. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie czytuję powieści obyczajowych, ale wiem, że wiele osób lubi książki autorki, więc może gdy dorosnę jeszcze bardziej, kto wie

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Jodi Picoult chociaż mam zamiar to zmienić :) Myślę, że zacznę właśnie od tej książki. Kocham słonie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam autorkę i w planach mam sporo jej dzieł. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba właśnie za to tak bardzo lubię książki Jodi Picoult - za to dopracowanie, przygotowanie powieści, która jest dopieta na ostatni guzik :) coś niesamowitego!

    OdpowiedzUsuń

 

Blog Archive