132. Morza szept - Patricia Schröder

Polski tytuł: Morza szept
Oryginalny tytuł: Meeresflüstern
Autorka: Patricia Schröder

Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Dreams
Kategoria: fantastyka
Wydanie polskie: 12 lipca 2013
Wydanie oryginalne: 2012
Cena z okładki: 39 zł
Ocena: 6/10

Nikt nie może uciec od swojego przeznaczenia. To żelazne prawo morza.

Elodie nie może się pogodzić ze śmiercią swojego ojca. W domu nie potrafi znaleźć dla siebie żadnego kąta, więc jej matka postanawia, że wyślę ją na pół roku do ciotecznej babki. W taki oto sposób dziewczyna z Lubeki znalazła się na malutkiej wyspie na Kanale La Manche zwanej Guernsey. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że Elodie panicznie boi się wody, od której zaczynają ją swędzieć kostki, a do tego ma na głowie nachalnego Fredericka, który wmówił sobie, że dziewczyna go kocha. Chyba jednak Elodie dobrze zrobi ten wyjazd i ucieczka od rzeczywistości w Lubece.

Na miejscu poznaje sympatyczną Ruby, która od razu staje się jej przyjaciółką i poznaje z resztą jej paczki. Wszyscy są dosyć przyjaźnie nastawieni do nowej dziewczyny, jednak podczas spotkania z Ruby zauważają starą wariatkę Silly, której mroczna przepowiednia przenika Elodie do szpiku kości. Jej przyjaciółka twierdzi, że nie powinna się tym przejmować, jednak gdy na drugi dzień dowiadują się, że została zamordowana młoda dziewczyna, Elodie zaczyna mieć wątpliwości czy jej przyjazd na wyspę nie sprowadził samych kłopotów. W snach odwiedza ją również piękny chłopak, do którego zaczyna czuć coraz więcej i jest wręcz przekonana, że spotka go na Guernsey. Co wspólnego ma z tym wszystkim jej irracjonalny strach przed wodą? I dlaczego ludzie na tej wyspie mają tyle sekretów?

Moja przeszłość wydawała mi się cienka i wyblakła, a przyszłość była ciemna, bez zarysów i rozpoznawalnej drogi, natomiast teraźniejszość trzymała mnie na uwięzi

Do niedawna był wielki szał na paranormal romance o aniołach, wampirach bądź wilkołakach, teraz jest czas na boom odnośnie antyutopii i dystopii, a jestem przekonana, że niedługo znajdziemy na półkach sklepowych wiele książek podobnych do Morza szept. Nie oszukujmy się, temat morskich istot, które w pewien sposób są powiązane z mieszkańcami wody, jest naprawdę bardzo ciekawy i nie ma wielu powieści na ten temat, dlatego wydaje mi się, że niedługo pojawią się bardzo podobne książki właśnie do tej omawianej przeze mnie. 

Pomimo całej sympatii, jaką darzę tę pozycję, niestety nie mogę traktować jej zbyt poważnie, widząc, że autorka opisuje pewien rodzaj niksów, które po wejściu do wody zamieniają się w jedno z morskich mieszkańców. Niestety dla mnie ta wizja jest tak komiczna, że mimo usilnych starań nie mogłam brać jej zbyt poważnie. O ile mogłam jeszcze zrozumieć cały szał na anioły i wampiry (o których jest nieco mowy w historii i są dowody na to, że ludzie czasami wierzyli ich istnienie), o tyle nie jestem w stanie wyobrazić sobie takiej możliwości, by człowiek zmieniał się w morską istotę i łaknął krwi ludzi - dodajmy do tego jeszcze fakt, że jest to naprawdę bardzo niepozorne stworzenie. Niestety na tym polu poległam.

Nawet jeśli nie podobało mi się to, w co autorka zamieniła naszych książkowych przystojniaków, to muszę przyznać, że ta pozycja mi się spodobała. Jednak oceniłabym ją o wiele wyżej, gdyby nie jeden mały szczegół, ale o tym za chwilę. Według mnie książka jest podzielona na dwie części: oswajanie się Elodie z wyspą oraz poznanie Gordiana, przy czym pierwsza wskazana przeze mnie część wypada o wiele lepiej. Czytając o poznawaniu sekretów wyspy razem z Elodie, naprawdę byłam mile zaskoczona tą powieścią i sposobem, w jaki autorka wykreowała tajemnicę tego miejsca. Odkrywaliśmy kolejne poszlaki do mordercy dziewczyny, a przy okazji dowiadywaliśmy się coraz więcej na temat mieszkańców wyspy - ja byłam naprawdę zauroczona. Natomiast od momentu poznania Gordiana wszystko się posypało. Elodie dostała obsesji na jego punkcie i nie mogłam znieść tego, jak cały czas umierała z tęsknoty za nim. Po prostu nie rozumiałam bohaterki, która ledwo poznała Gordy'ego, a już był dla niej całym światem - poza tym na jego niekorzyść przemawiał też fakt, że świecił się w słońcu. Niestety za bardzo to kojarzy mi się z sagą Zmierzch, więc jak dla mnie Gordiana mogłoby w tej książce nie być. Autorka już potem nie ciągnęła aż tak bardzo tematu tajemnicy na wyspie, a pod koniec książki właściwie otrzymaliśmy więcej pytań niż odpowiedzi, ale skupiła się na, krótko mówiąc, pustych uczuciach Elodie. Gdyby kontynuowała temat sekretów i wplotła zgrabnie wątek miłosny to moja ocena tej pozycji naprawdę by wzrosła.

Do bohaterów nie mam wielkich zastrzeżeń oprócz samego Gordiana, który dla mnie mógłby nie istnieć, a książka nawet korzystniej by na tym wyszła, gdyż o wiele bardziej wolałam Cyrila. Elodie była rezolutna, wnikliwa i odważna, do czasu spotkania Gordy'ego - potem jej zachowania zakrawały na misje samobójcze i umieranie z miłości do chłopaka, co było dla mnie przesadzone. Natomiast jestem bardzo zadowolona z tego, że autorka nie przedstawiła tylko samych pięknych i utalentowanych postaci, ale również wykreowała Ashtona z zespołem Turnera. Jego miłość z Ruby była naprawdę wzruszająca, gdyż dziewczyna cały czas się o niego troszczyła i kochała go mimo jego małych ułomności. To właśnie to uczucie bardziej mną poruszyło niż puste wyznania Elodie i Gordiana, które opierały się na kilkudniowej znajomości, podczas gdy Ruby z Ashtonem spędziła trzy lata.

Morza szept to książka, która na pewno rozkocha w sobie miłośników literatury młodzieżowej połączonej z fantastyką i nutką tajemnicy. Mimo tego, że ta historia ma swoje wady dałam się jej oczarować i jestem bardzo ciekawa tego, co autorka wymyśli w kolejnych częściach. Faktem jest, że końcówka pozostawiła wiele niedopowiedzeń, a ja nie mogę się doczekać tego, żeby otrzymać odpowiedzi na wszystkie dręczące mnie pytania. Ze swojej strony ją polecam, ale jedynie osobom, które lubią taką literaturę, bo w innym przypadku pomysł z przedstawieniem mężczyzn jako morskich stworzeń może sprawić, że nie potraktujecie tej powieści poważnie.

 - Mama przysyła je twojej ciotce do skrócenia.
- Ciotecznej babce - sprostowałam. - Moja mama jest siostrzenicą Grace.
- O, tak! - zawołała Ruby. - A ty na pewno zawsze mówisz: oczywiście, umyłam zęby, droga cioteczna babciu Grace, no nie?
- Jasne - odparłam. - Codziennie trzy razy.

Morza szept | Meeresrauschen | Meerestosen


Za możliwość poznania kilku tajemnic z wyspy Guernsey dziękuję wydawnictwu Dreams!

10 komentarze:

  1. Według mnie okładka jest niesamowita i z chęcią przeczytałabym tę powieść, mimo że Twoja ocena to 6/10 to i tak mnie nie zraża. Zobaczymy czy uda mi się ją szybko dostać.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany, znowu umieranie z miłości do chłopaka... Szkoda, że taka bzdura rujnuje książkę. I krwiożercze morskie istoty też do mnie jakoś nie przemawiają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... Mam na nią ochotę. Mimo oceny xD

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj nie, to nie dla mnie, choć okładka robi na mnie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ciągnie mnie do tej książki i raczej wątpię by trafiła w moje rączki ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. W miarę czytania kolejnych recenzji niestety coraz mniej mam ochotę na ta książkę. Jakoś nie przemawiają do mnie te morskie istoty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na nią ogromną ochotę, ale mój egzemplarz gdzieś się zgubił :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem w trakcie czytania, więc przeleciałam pobieżnie. Na chwilę obecną mam ochotę wyrzucić książkę przez okno. 2 dni męczarni, a nie jestem nawet w połowie, ponieważ nie jestem w stanie zdzierżyć tyle stron na raz ;/ Może będzie lepiej, choć jestem na części, którą uważasz za lepszą. Dobij mnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Niee, no nie wiem czy ta pozycja mnie zachęca.

    OdpowiedzUsuń

 

Blog Archive