Wyniki konkursu!

Dzień dobry! :3 Konkurs skończył się już 13 listopada, ale dodaję wyniki dopiero dzisiaj, gdyż jeszcze chciałam uporać się z konkursem na fejsbukowej stronie bloga. ;) Cieszę się, że zgłosiło się tyle osób, bo długo szukałam dla Was odpowiednich nagród i chyba dobrze sobie poradziłam z wyborem. :3 Przyznam, że naprawdę bardzo trudno było mi wybrać tylko 2 najlepsze odpowiedzi. Najchętniej obdarowałabym Was wszystkich książkami, ale niestety nie mam takiej możliwości. :< Długo się zastanawiałam i cały czas biłam się z myślami, gdyż wszyscy jesteście naprawdę bardzo kreatywni i sama za bardzo nie potrafiłam wybrać tych dwóch, które mi się najbardziej podobały. Niestety zwycięzców może być tylko dwóch, a oto oni (a raczej one):


I miejsce, czyli książkę "W otchłani", otrzymuje:


Za odpowiedź:
"Widziałem kiedyś śmierć, która zabierała dusze zmarłych do małych butelek i później je wypijała. Śmierć ta miała ostre jak brzytwy kły. Uśmiechnąłem się do niej, a ona odpowiedziała tym samym. Chciałem jej dotknąć lecz gdy wyciągnąłem rękę, napotkałem tylko zimną taflę lustra."- Cień wiatru Carlos Ruiz Zafon.
Czasem czuję się więźniem swojej wyobraźni. Bierze mnie ona w swoje władanie, porywa, wyklucza na moment rzeczywistość, sprawia, że w jednej chwili jestem tu, a w jedno mknienie przenoszę się gdzieś poza horyzonty. Nie mam nad tym totalnie władzy, fikcja eksploduje przed moimi oczami i miesza się z rzeczywistością przeplatając wszystko w barwny wianek, który jednak nie zawsze chcę nosić. Mój umysł tka iluzje niczym kolorową tkaninę, która otula szarą rzeczywistość. Czasem idąc ciemnym korytarzem zaczynam biec, bojąc się spotkać to, co może kryć się w mroku. Wredny umysł produkuje wizje całkowicie surrealistyczne i absolutnie przerażające. Ale może to, co podsuwa mi wyobraźnia nie jest wcale dowodem postępującej choroby psychicznej tylko odbiciem fragmentu mojego wnętrza...? Co jeśli umysł nie wizualizuje jedynie moich lęków lecz także pokazuje, że w gruncie rzeczy boję się tego co tkwi we mnie i jest, być może, głęboko ukryte i uśpione ale w każdej chwili może otworzyć oczy i wydrzeć się na powierzchnię? Tak rzadko się nad tym zastanawiamy. A w każdym, absolutnie każdym z nas jest ten pierwiastek. Skąd możemy mieć pewność, że ten potwór na którego patrzymy, nie jest w istocie naszym lustrzanym odbiciem, że nie zniszczy czegoś pięknego, czegoś istotnego, czegoś co warto jest chronić... Cytat idealnie to przekazuje. Czasem patrząc w lustro prawdy mam ochotę je rozbić...



II miejsce, czyli książkę "Ciepłe ciała", otrzymuje:

Jasmine


Za odpowiedź:
„Nadzieja ma wielką moc. Może nie ma w niej prawdziwej magii, ale jeśli wiesz, na co masz nadzieję, i pielęgnujesz ją wewnątrz siebie jak światło, możesz sprawić, że to się wydarzy, prawie jak za pomocą magii.” ["Córka Dymu i Kości" Taylor Laini]
Ten cytat z książki „Córka Dymu i Kości” Taylor Laini szczególnie do mnie przemawia, bo wiąże się nierozerwalnie z tym, co sądzę o życiu. Czasem tak smutno nam… czasem tak źle, że ledwo zmuszamy się, by wziąć kolejny oddech. Czasem brak nam nadziei… I czekamy na jakiś znak, na ten powiew, który zamiast ugasić, wznieci płomień nadziei. Czasem jest nim ktoś bliski, czasem to wydarzenie, które wszystko zmienia, a czasem dziwne, nieznane lub dawno zapomniane uczucie, które nagle odzywa się w nas i już wiemy, że nie pozwoli tak szybko z siebie zrezygnować. I ja często szukam pomocy, przyznaję. I tak jak chyba wszyscy, zdarza się, że znajduję ją w zupełnie nieoczekiwanym miejscu i czasie. Okazuje się, że wystarczy otworzyć ulubioną książkę, a słowa rozdzierają duszę i w tym przypływie emocji, odnajduję moją nadzieję. Innym razem ktoś zupełnie obcy uśmiechnie się mimochodem, a ja odzyskuję iskierkę otuchy. Przeszłości nie da się zmienić, ale jak to mówią: przyszłość już należy do nas. Warto więc skropić ją nadzieją, ufnością i uśmiechem. Myślę, że nadzieja wcale nie jest dla głupich i nie karmi mrzonkami. Czasem po prostu wystarczy ją przyjąć do serca, by dowiedzieć się, że jest się na właściwej ścieżce i po to, by szeptała słowa otuchy, gdy ciężko dalej tą ścieżką kroczyć. Każdy powinien wiedzieć, że nadzieja ma wielką moc. Pełni w naszym życiu ogromną rolę, bo – jak podpowiada cytat - jeśli tylko człowiek wie, na co ma nadzieję i pielęgnują ją w sobie jak roślinę, która potrzebuje ciepła oraz wyrozumiałości, to może sprawić, że to, co sobie wymarzył, wydarzy się. Myślę, że nadzieja jest jak magia, choć pewnie nie ma w niej czaru. Jednak to dzięki niej dzieją się niektóre rzeczy, czasem nawet cuda - zupełnie jak za pomocą magii. Dlatego trzymam ją mocno w objęciach i nigdy nie wypuszczam, bo boję się, że może już nie wrócić. Nadzieja jest niestety ulotna, ale mam zamiar zawsze „pielęgnować ją wewnątrz siebie jak światło”.


Bardzo Was proszę o przesłanie mi swoich adresów na e-mail: zakochanawksiazkach@o2.pl. Już niedługo (bo Gwiazdka *.*) pojawi się kolejny konkurs, w którym będą następne książki do wygrania. :3

W poniedziałek najprawdopodobniej pojawi się recenzja książki "Wiatr. Wiadomość do mnie" Miriam Dubini, a potem się jeszcze wszystko zobaczy. ;) Muszę też dodać stosik z książkami na listopad, ale ciągle czekam na przesyłki, które niedługo mają przyjść. ^^ Na dzisiaj to tyle, więc życzę Wam miłego weekendu pełnego książek. :*

18 komentarze:

 

Blog Archive