118. W cieniu kaplicy - Melvin R. Starr

Polski tytuł: W cieniu kaplicy
Oryginalny tytuł: A Corpse at St. Andrew's Chapel
Autor: Melvin R. Starr
Ilość stron: 356
Wydawnictwo: Promic
Kategoria: kryminał
Wydanie polskie: 2013
Wydanie oryginalne: 2011
Cena z okładki: 38,90 zł
Ocena: 6/10


"Rzadko znajduję to, czego szukam, i tylko niekiedy szukam tego, co znajduję".

Melvin R. Starr urodził się w Kalamazoo w USA. Skończył historię na Western Michigan University, po czym niemal 40 lat uczył jej w szkole średniej. Od wielu lat zgłębia tajemnice średniowiecznej chirurgii i zawiłości języka dawnej Anglii z czasów wojny stuletniej.

Hugh jest średniowiecznym chirurgiem, jednak jakiś czas temu przysłużył się lordowi Gilbertowi, przez co ten mianował go na swojego rządcę. Od teraz mistrz Hugh nie jest jedynie chirurgiem, ale musi zajmować się Bampton podczas nieobecności lorda Gilberta. Teraz jednak nie będzie tylko badał schorzenia ciał ludzi, ale również musi zatroszczyć się o ich bezpieczeństwo, gdyż małą miejscowością Bampton wstrząsa śmierć jednego z mieszkańców.

W krzakach przy kaplicy św. Andrzeja oracze odnajdują ciało nadzorcy folwarcznego - Alana. Mężczyzna ma rozszarpane gardło, twarz i dłonie, więc z początku wszyscy zgodnie twierdzą, iż musiało zabić go jakieś dzikie zwierze - wszyscy myślą o wilku. Jednak Hugh coś nie podoba się w tej śmierci. Gdyby wilk rzeczywiście zagryzł Alana to byłoby wszędzie pełno krwi - której prawie w ogóle nie ma - a dodatkowo raczej nie zabrałby mężczyźnie butów. Dla chirurga ta śmierć wydaje się bardzo zagadkowa, więc postanawia wszcząć poszukiwania domniemanego zabójcy Alana, bowiem jest przekonany, że czegoś takiego nie mógłby zrobić zwykły wilk. Wkrótce okazuje się, że kolejna osoba ginie i Hugh ma już dwie zagadki do rozwikłania. Na początku nie wydaje mu się, żeby miały cokolwiek ze sobą wspólnego, jednak im bardziej zagłębia się w swoje śledztwo, tym więcej podobieństw dostrzega pomiędzy tymi dwoma morderstwami. Oprócz zagadek, które ma rozwiązać, Hugh musi się także uporać z własnymi sprawami sercowymi, bowiem na horyzoncie pojawia się piękna kandydatka na żonę, przy której od razu zapomina o nieodwzajemnionej miłości do lady Joan.

"Życie mnie nauczyło, że łatwiej jest powiedzieć później to, co należało rzec wcześniej, niż cofnąć słowa, które nigdy nie powinny zostać wypowiedziane".

W zeszłe wakacje zostałam zauroczona pierwszą częścią przygód Hugh z Singleton w książce Niespokojne kości. Wtedy nie wiedziałam nawet, że będzie pięć tomów tej serii, jednak zostałam mile zaskoczona, kiedy dowiedziałam się, że właśnie wyszła najnowsza część przygód znanego chirurga. Dlatego nie zastanawiałam się długo i od razu musiałam przeczytać tę książkę, gdyż pamiętałam jakie pozytywne wrażenia wywarł na mnie poprzedni tom.

Głównym atutem tej powieści jest czas w jakim została umiejscowiona i to jak autor wiernie odwzorował tę historyczną rzeczywistość. Temat średniowiecza jest bardzo wdzięczny i spotyka się z wielką radością czytelników, a dla mnie ta historia była jeszcze lepsza ze względu na to, że akcja dzieje się na terenach Anglii. Widać, że autor książki czuje się jak ryba w wodzie, opisując realia tamtych czasów. Wszystko jest wyraźnie przedstawione, a Melvin Starr opisuje to z taką łatwością, jakby tam mieszkał i spotykał się z tymi zwyczajami na co dzień. 

W dalszym ciągu jestem pod wrażeniem tego, że autor poradził sobie z opisaniem ówczesnych metod medycyny. Wtedy chirurdzy nie mieli tak łatwo, bo nie mogli się zdać na aparaty podtrzymujące funkcje życiowe, ale to od ich własnych rąk zależało, czy pacjent przeżyje, czy zostanie wykopany kolejny grób. Nie było też żadnych lekarstw, które mogły uśmierzyć ból - jedynie piwo ze zmielonymi nasionami konopi i rozdrobnioną korą wierzbową, co i tak nie gwarantowało tego, że pacjent nie będzie czuł żadnego bólu. Hugh musiał sobie poradzić za pomocą własnych narzędzi lekarskich i zdać się na swój rozum oraz to, co wyczytał w księgach. Mimo tego, że dużo wiedział z książek to nie był chirurgiem, który twardo trzymał się tego, co zostało tam zapisane - uczył się wiele na postawie swoich obserwacji i nie bał się czasami eksperymentować, gdy tak tłumaczył mu instynkt.

Sam główny bohater jest postacią, której po prostu nie da się nie polubić. Zawsze był pogodny i pomagał ludziom, ale kiedy wcielał się w rządcę lorda Gilberta potrafił być nieustępliwy i konsekwentny w swoich decyzjach. Poza tym byłam pod wielkim wrażeniem jego zdolności dedukcji z bardzo małych poszlak. O ile w poprzedniej części narzekałam na to, że jest przekoloryzowany, tak teraz stwierdzam, iż wcale tak nie było. Może Hugh ma w sobie wiele idealnych cech, ale popełnia błędy tak jak każdy człowiek i to właśnie czyni go bardziej realnym niż w poprzedniej części. Tym razem bohaterów również było wielu, jednak, o dziwo, nie miałam problemów z połapaniem się w tym kto jest kim. Chociaż Hugh wyraźnie wybija się na przód ze swoim charakterem to mimo tego, że pozostali bohaterowie tworzą tło - i tak są dobrze dopracowani.

Jeśli chodzi o fabułę to podobała mi się bardziej niż w poprzedniej części. Ostatnim razem czegoś mi tam brakowało, a jeśli chodzi o W cieniu kaplicy to prawie wszystko tworzyło zgrabną całość. Na początku wydawało mi się, że to będzie prosta sprawa - jedno morderstwo, więc Hugh szybko znajdzie zabójcę, jednak potem autor wplótł tyle intryg, że już sama gubiłam się w tym wszystkim - i chyba on sam również. Ta historia była pomieszana i tak pozakręcana we wszystkie możliwe strony, że naprawdę nie wiem jak autor wybrnął z tego i wysnuł prawdziwego mordercę. A jeśli już o to chodzi, to nie byłam ani trochę zdziwiona tym, kto owym złoczyńcą się okazał, bo od początku obstawiałam właśnie tę osobę.

Mimo tego, że głównym wątkiem były tutaj zabójstwa to cieszę się, że autor nie zaprzestał tylko na przedstawieniu Hugh jako detektywa. Oprócz tego przedstawił nam głównego bohatera w jego normalnym zawodzie, czyli jako chirurga. Hugh dobrze dzielił rolę rządcy, detektywa i chirurga, tak żeby wszystkim się zająć, więc jestem bardzo zadowolona z tego, że Melvin Starr nie zaprzestał tylko na ukazaniu go w jednym świetle. Była jednak taka rzecz, która bardzo mnie denerwowała w tej historii. Mianowicie to, że autor cały czas wtrącał, że gdyby Hugh nie postąpił w ten sposób to może potem obeszło by się bez takiej i takiej rzeczy. Nie lubię, gdy autor wyprzedza poszczególne wydarzenia, dlatego moja ocena na temat tej historii nieco spadła.

W cieniu kaplicy to dobra kontynuacja poprzedniego tomu, która otwiera nasze zainteresowanie na następne części i dalsze przygody mistrza Hugh. Jest naszpikowana zagadkami i intrygami, a zakończenie książki jest zadowalające i obiecuje dalsze ciekawe przygody średniowiecznego chirurga. Może ta pozycja nie jest genialnym arcydziełem, ale warto się z nią zapoznać, gdyż naprawdę można spędzić przy niej kilka miłych wieczorów. Nie jest to jednak książka dla każdego, dlatego polecam ją tylko osobom, które lubią czytać kryminały bądź książki historyczne, bo takim czytelnikom W cieniu kaplicy na pewno się spodoba - nie zapomnijcie jednak najpierw przeczytać pierwszej części, czyli Niespokojnych kości

"Jest bowiem w życiu wiele ścieżek, które wydają się szerokie, gładkie i jasne, kiedy na nie wstępujemy. Lecz gdy pójdziemy taką ścieżką zbyt daleko, aby dało się zawrócić, nagle staje się ona ciemna, nierówna i kręta. Nie pozostaje nam wówczas nic innego, jak podążyć nią dalej i żywić nadzieję, iż za jakiś czas, kiedy pokonamy liczne przeszkody, nasza wędrówka będzie mniej uciążliwa".


Za możliwość rozwikłania zagadki dwóch morderstw serdecznie dziękuję wydawnictwu Promic!

7 komentarze:

  1. Mi natomiast bardziej przypadła do gustu fabuła pierwszej części. Jednak mimo wszystko bardzo lubię tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie nie przeczytam. Myślę, że nie dla mnie. Z jednej strony taka zakęcona i przekombinowana, z drugiej lekko przewidywalna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś mnie nie ciągnie, na razie spasuję. Może kiedyś do niej wrócę.


    OdpowiedzUsuń
  4. Boże :D Kompletnie nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podobała mi się ta książka, tak jak i poprzedni tom, a teraz z utęsknieniem czekam na kolejną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam żadnej części, ale zapowiada się ciekawie, będę je miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń

 

Blog Archive