191. Wina Gwen Frost - Jennifer Estep

Polski tytuł: Wina Gwen Frost
Orygnalny tytuł: Crimson Frost
Autorka: Jennifer Estep
Ilość stron: 343
Wydawnictwo: Dreams
Kategoria: fantastyka
Wydanie polskie: 2014
Wydanie oryginalne: 2012
Cena z okładki: 34,90 zł
Ocena: 6/10

Gwen stara się zapomnieć o wydarzeniach, które niedawno miały miejsce. Wbrew własnej woli pozwoliła na to, żeby Loki, bóg złoczyńca, został uwolniony przez Żniwiarzy Chaosu. Teraz wszystko może się wydarzyć, a dziewczyna boi się nawet wymyślać jakiekolwiek związane z tym scenariusze. Ale dzieją się również pozytywne rzeczy. Gwen wreszcie umawia się na pierwszą prawdziwą randkę z Loganem Quinnem. Gdy wybierała się na kawę do modnej knajpy, nawet nie myślała o tym, że to spotkanie może okazać się kompletną katastrofą. Okazuje się, że do knajpy wpadają członkowie protektoratu, którzy są policją w świecie mitów, i Gwen zostaje aresztowana za całą listę przewinień, które nie są prawdziwe. Jednak głównym zarzutem przeciwko niej jest udzielenie pomocy żniwiarzom przy uwolnieniu Lokiego, a najgorsze w całej sytuacji jest to, że osobą, która przeprowadzi rozprawę przeciwko niej będzie Linus Quinn, ojciec Logana. Teraz Gwen będzie musiała zmierzyć się nie tylko z protektoratem, ale również z uczniami Akademi Mitu, którzy uważają ją za winną wszystkich zarzutów i pałają do niej niesamowitą nienawiścią. Dziewczyna będzie musiała się bronić sama, żeby odkryć, czego tak naprawdę pragną żniwiarze i dlaczego została oskarżona o rzeczy, których nigdy nie zrobiła.

To już czwarta część przygód Gwen Frost. Z tą serią miałam wzloty i upadki. Na przemian tomy mi się bardzo podobały, a zaraz wydawały mi się słabe. Bałam się, że z czwartym tomem może okazać się tak samo, jednak na całe szczęście było o wiele lepiej niż myślałam. Chociaż według mnie i tak najciekawszą i najbardziej przemyślaną była trzecia część, czyli Tajemnice Gwen Frost. Jednak nie da się nie przyznać, iż ta seria ma w sobie niezaprzeczalny urok. Może to kwestia mitologii, która pojawia się nam tutaj niemal na każdym kroku? Jest naprawdę dużo powieści o takiej tematyce, jednak muszę przyznać, że Akademia Mitu wybija się spośród nich. Nie mamy tutaj do czynienia tylko z mitologią grecką bądź rzymską, ale Jennifer Estep ukazuje nam całe spektrum: od mitologii nordyckiej, poprzez afrykańską, aż do azjatyckiej. Najlepiej było widać to w pierwszej części i niestety z czasem te mitologie zaginęły w tłumie wydarzeń, które dzieją się w życiu Gwen. A rzeczywiście trzeba przyznać, że dziewczyna nie ma łatwo.

Dosłownie wywróżyłam to, co się wydarzy w tej części. Pod sam koniec Tajemnic Gwen Frost zastanawiałam się czy ujdzie jej to wszystko na sucho. Przecież jakby na to nie patrzeć został uwolniony Loki, a ona nie zrobiła nic, żeby go powstrzymać, to już inna kwestia, że nie mogła nic zrobić. Myślałam sobie wtedy, że to byłby świetny pomysł, żeby ktoś upomniał się Gwen o to, żeby zapłaciła za swoje małe przewinienia i nagle okazuje się, że w czwartej części ma zostać aresztowana. Byłam jednocześnie w szoku i podekscytowana, bo zapowiadało się na naprawdę fajną sprawę. I rzeczywiście taka była. Najlepsza w całym procesie była żmija Maat, która posiadała zdolność do wykrywania kłamstw. Komu by się nie przydał taki wąż, prawda? Pierwsze kilkadziesiąt stron książki zapowiadało się dobrze, a potem okazało się, iż następne kartki są jeszcze ciekawsze od poprzednich. W tej części również działo się naprawdę bardzo wiele rzeczy, a czytelnik nie mógł wypuścić książki z rąk dopóki nie dotarł do końca historii. Muszę przyznać, że jestem naprawdę bardzo zadowolona z tego, co otrzymałam w Winie Gwen Frost i pod żadnym pozorem się nie zawiodłam.

Coraz bardziej zaczynam lubić naszą główną bohaterkę. Chyba od Tajemnic Gwen Frost jakoś stwierdziłam, że nie jest jednak taka zła, a czwarta część tylko upewniła mnie w tym, że Gwen jednak da się polubić. Zresztą faktem jest to, iż sam pomysł Akademii Mitu jest dla mnie po prostu strzałem w dziesiątkę. Szkoła, w której szkolą się Celci, Spartanie, Amazonki i nawet wybrańcy bogów. Ten pomysł w pewien sposób kojarzył mi się na początku z serią Dom Nocy, jednak uwierzcie mi, że Akademia Mitu jest od tego o sto razy lepsza, nawet nie ma co porównywać. Muszę przyznać, że bardzo zżyłam się z bohaterami i byłam niesamowicie szczęśliwa kiedy wreszcie mogłam przeczytać o dalszych losach Gwen, Logana, Daphne, Carsona i Olivera. Podczas tych czterech tomów nasi bohaterowie nieco wydorośleli, a czytelnik może zaobserwować zmiany w ich osobowościach już od samych początków. Muszę przyznać, że mnie samej ta zmiany wydały się naprawdę dobre i sprawiły, że jeszcze lepiej postrzegam postacie wykreowane przez Jennifer Estep.

Niestety jedynym mankamentem tej serii jest cały czas to samo: przewidywalność. W każdej części zauważałam ten sam utarty schemat: walka ze żniwiarzami, jedna osoba, która okazuje się zdrajcą, tajemnicza moc artefaktów, a pod sam koniec wielka walka z wrogiem. Od pewnego momentu w powieści można domyśleć się tego, co będzie działo się na następnych stronach, a zakończenie wcale nas nie zaskakuje. W tym wypadku koniec książki zwiastował jedynie to, iż kolejne części będą mówić o jeszcze ciekawszych rzeczach, jednak pod żadnym pozorem nie zaskakuje czytelnika. Wręcz chce się pod sam koniec powiedzieć: "ech, a nie mówiłem/am?" Ale nie zmienia to faktu, że całość bardzo dobrze i szybko się czyta, gdyż taką książkę można połknąć w jeden dzień. Mam jedynie nadzieję, iż autorka utrzyma ten poziom lub nieco się polepszy, bo nie zniosę znowu takiej beznadziejności, jak w Pocałunku Gwen Frost, po którym zastanawiałam się czy jest w ogóle jakikolwiek sens w czytaniu kolejnych części. Następne tomy jednak zapowiadają się bardzo obiecująco i mam głęboką nadzieję, że Jennifer Estep mnie nie zawiedzie.

Wina Gwen Frost utrzymuje poziom poprzednich części i wreszcie mamy możliwość towarzyszenia głównej bohaterce w pierwszej rozprawie sądowej, na którą ja od bardzo dawna czekałam. Książka nie zaskakuje żadnymi niespodziewanymi wydarzeniami, jednak trzeba przyznać, że czyta się ją bardzo szybko, a wydarzenia wciągają czytelnika na tyle, iż w krótkim czasie kończy na ostatniej stronie powieści. Może to nie jest ten sam sukces, co Tajemnice Gwen Frost, która to część jest według mnie najlepsza, ale nie jest też tak beznadziejna, jak Pocałunek Gwen Frost. Ten tom roztacza przed czytelnikiem wizję obiecujących kolejnych części, po które niemal od razu chce się sięgnąć. Mimo tego, że powieść nie jest pod żadnym względem odkrywcza, to nie jest też bardzo schematyczna, a tematyka mitologiczna tylko sprawia, iż chętniej się po nią sięga. Ja polecam tę część, zarówno jak i całą serię, gdyż wydaje mi się, że warto samemu wybrać się do Akademii Mitu i przekonać się z czym muszą zmagać się wybrańcy bogów.


Dotyk Gwen Frost | Pocałunek Gwen Frost | Tajemnice Gwen Frost | Wina Gwen Frost | Midnight Frost | Killer Frost


Za możliwość poznania Winy Gwen Frost serdecznie dziękuję wydawnictwu Dreams.

8 komentarze:

  1. Koniecznie muszę zabrać się w końcu za pierwszą część.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O serii słyszałam,ale jeszcze nie miałam okazji zacząć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam już wiele razy o tej książce, ale jakoś nie mogę się do niej przekonać. Przewidywalność? To moim zdaniem największy grzech pisarza, więc może to spowodowało taki wybór. ;)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej serii dużo, ale jeszcze nie miałam okazji jej rozpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nawet nie zapoznałam się z pierwszym tomem, aja jaj. O cyklu słyszałam wiele pozytywów, więc z chęcią przekonałabym się o jej fenomenie na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka już za mną. Mnie ona oczarowała w całości

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam poprzednie książki, nie pamiętam tylko czy jedynie 2 pierwsze części czy trzecią też, ale czytało mi się miło i przyjemnie ;) Chętnie dopadłabym kontynuację.

    OdpowiedzUsuń

 

Blog Archive