139. Księga kodów podświadomości - Beata Pawlikowska


Tytuł: Księga kodów podświadomości
Autorka: Beata Pawlikowska
Ilość stron: 432
Wydawnictwo: G+J
Kategoria: poradnik
Wydanie: 19 czerwca 2013
Cena z okładki: 31,90 zł
Ocena: 7/10


Księga kodów podświadomości to drugi tom z cyklu książek W dżungli podświadomości autorstwa Beaty Pawlikowskiej. Bardzo lubię czytać wszystkie poradniki napisane przez tę autorkę, więc oczywiście tego egzemplarza nie mogłam sobie również odmówić. Poprzednim razem recenzowałam książkę Planeta dobrych myśli, która podbiła moje serce całą zawartą w sobie mądrością, a tym razem przyszedł czas na książkę o podświadomości. To zdecydowanie silna rzecz, gdyż nasz mózg potrafi w taki sposób zaszufladkować niektóre informacje, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Podświadomość jest odpowiedzialna za nasze uczucia, zachowanie, czyli niemal wszystko, co wpływa na bycie taką, a nie inną osobą. Beata Pawlikowska mówi nam, w jaki sposób powinniśmy "przeprogramować" nasze kody podświadomości, by być szczęśliwszym.

Bardzo lubię czytać przeróżne informacje na temat podświadomości i ogólnie mózgu, gdyż jest w nim coś naprawdę niesamowitego. To zaskakujące, że potrafi on nadzorować wszystko to, co robimy, jak i prace w naszym organizmie. Dlatego za każdym razem, gdy mam możliwość to sięgam po książki z dziedziny psychologi lub chociaż z jej pogranicza. Niestety nie miałam jeszcze okazji, żeby przeczytać pierwszą część Księgi kodów podświadomości, jednak niedługo naprawię swój błąd i zaopatrzę się w nią. Przyznam, że bardzo mnie ona zaskoczyła, ale w pozytywnym aspekcie. Nie oczekiwałam po tej książce bardzo wiele, ale otrzymałam trochę więcej niż pragnęłam, więc jestem w miarę zadowolona. Jednak mimo wszystko moja sympatia do tej serii balansuje na granicy.

Niestety zacznę od wad tej pozycji, jednak nie było ich na tyle dużo, żebym musiała się rozwodzić nad nimi przez kilkanaście akapitów, bo nie o to mi tutaj chodzi. Niejednokrotnie czytając powieści tej autorki miałam wrażenie, że traktuje czytelnika nieco z góry, jakby jej sposób myślenia przeważał nad tym, co myślą inni. Bez przerwy powtarzała również kilka wątków, jakby wydawało się jej, że tylko kompletni idioci czytają taką książkę i nie potrafią zapamiętać poszczególnych tez, które już przedstawiła. Rozumiem, że chciała w ten sposób nieco nam przypomnieć, ale chyba wystarczyłoby zrobić to tylko raz. Momentami miałam również wrażenie, że autorka próbuje być "psychologiem" na siłę i tłumaczy nam rzeczy, które generalnie wszyscy z nami lub traktuje nas jak dziecko, które trzeba ciągle głaskać po główce i prowadzić za rękę. Moje podejście do tej książki jest z jednej strony jak najbardziej pozytywne, ale z drugiej... nie do końca. Moja ocena na ten temat balansuje gdzieś na granicy, gdyż momentami zgadzałam się z autorką w stu procentach, w kiedy indziej wydawało mi się, że czytam zapiski z szuflady hipisa.

Ale były też pozytywy w tej pozycji, a nawet jest ich więcej niż negatywów. Autorka nie ogranicza się do suchych faktów i nudnego ich przedstawienia, ale proponuje nam również ćwiczenia i wiele rozwiązań. Niejednokrotnie wydawało mi się, że Beata Pawlikowska opisuje dokładnie mój stan lub to, co się właśnie ze mną dzieje, więc jest to jak najbardziej realistyczna książka i rzeczywiście można odnaleźć w niej sytuacje, w jakich się znajdujemy. Przede wszystkim książki Beaty Pawlikowskiej cechuje wielki optymizm w stosunku do życia. Tłumaczy nam, że nie tylko zdrowe ciało jest ważne, ale także sposób w jaki je odżywiamy oraz nasza duchowość. Często brakuje mi takiego optymistycznego podejścia do życia, więc zdecydowanie jest to pozytywna książka, która pokazuje nam, że wszystko w życiu jest możliwe. Nawet jeśli jesteśmy źli, smutni, czy zdołowani to zawsze jest wyjście z danej sytuacji i możemy to wszystko osiągnąć po tym, jak poznamy i zrozumiemy metody działania kodów podświadomości.

Księga kodów podświadomości to zdecydowanie lektura godna polecenia, jednak tylko dla osób, które interesują się podświadomością lub potrzebują nieco optymizmu w życiu. Nie jest to może arcydzieło na skalę światową, jednak jest w niej "to coś", co sprawia, że z wielką przyjemnością sięgnę po pierwszą część, czyli W dżungli podświadomości, i po następne tomy. Jeśli ktoś lubi sposób pisania Beaty Pawlikowskiej i jej życiowe rady to zdecydowanie jest to dla niego idealna pozycja. Jednak wydaje mi się, że tę książkę powinno się traktować z lekkim przymrużeniem oka. Nie zmienia to jednak faktu, że jest w niej zawarte bardzo dużo pożytecznych rad. Jeśli je zastosujemy to z pewnością przyniosą pożądane przez nas efekty.


Za możliwość poznania kodów podświadomości dziękuję wydawnictwu G+J!

9 komentarze:

  1. Mam ochotę przeczytać tę książkę, ale mam jakoś doświadczenie z książkami o podświadomości mnie odstrasza ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "czytam zapiski z szuflady hipisa" - hahaha <3 Abi mistrz xd <3
    Ogólnie to czytałam pierwszą część tej serii - "W dżungli podświadomości" i była fajna, nawet bardzo, dlatego też po drugą również bym chętnie sięgnęła :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Beatę Pawlikowską. Ostatnio czytałam Planetę Dobrych Myśli i jestem zachwycona! Uczę się też z jej kursów "Blondynka na językach"(angielski, włoski, hiszpański". Są świetne :)
    Widziałam tą książkę przedwczoraj w Empiku, przejrzałam, na pewno po nią sięgnę :)
    Bardzo dobra recenzja, miłego niedzielnego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego typu książek zwykle nie czytam, ale mogłoby to być nawet ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja chyba zostanę tylko przy książkach podróżniczych:)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Planeta dobrych myśli" również mi się podobała, po tę książkę więc też mógłbym sięgnąć. Obawiam się tylko właśnie tego, co opisałaś w trzecim akapicie. Ale może chociaż przejrzę tę pozycję i wtedy zadecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupiłam "Planetę" przyjaciółce, która była w dołku... Spodobała jej się. Ja jednak czułam się zdołowana. Paradoks? Po prostu miałam gdzieś z tyłu głowy, że nie uda mi się tego wprowawdzić w życie, że jestem gorsza od Beaty... Nie wiem skąd mi się to wzięło.

    OdpowiedzUsuń

 

Blog Archive