368. Księga ryb Williama Goulda - Richard Flanagan

Polski tytuł: Księga ryb Williama Goulda
Oryginalny tytuł: Gould's Book of Fish: A Novel in Twelve Fish
Autor: Richard Flanagan
Ilość stron: 405
Wydawnictwo: Literackie
Kategoria: literatura współczesna
Wydanie polskie: wrzesień 2016
Wydanie oryginalne: 2001
Cena z okładki: 42,90 zł
Ocena: 7/10


William Gould zostaje skazany na dożywocie, które ma spędzić w najokrutniejszej kolonii karnej w Imperium Brytyjskim. Kiedy dociera do zapomnianej przez samego Boga Ziemi Van Diemena, staje się dla niego jasne, że w gorszej sytuacji nie mógł się już znaleźć, jednak ta mała Sarah Island musiała stać się jego całym światem. Po pewnym czasie więzienny lekarz odnajduje Goulda, o którym słyszał, iż świetnie maluje, i postanawia zlecić mu sporządzenie albumu z rysunkami ryb, które można znaleźć w okolicznych wodach. Wkrótce ryby stają się obsesją Goulda, a ich malowanie jedyną możliwością ucieczki od bezlitosnej więziennej codzienności.

Richard Flanagan to pisarz, którego niesamowicie cenię. Już od jego pierwszej przeczytanej książki wiedziałam, że będzie to jeden z tych autorów, których każdą książkę będę niesamowicie lubić. Kiedy wreszcie dowiedziałam się, że wydawnictwo ma w planach wydawanie kolejnej powieści Flanagana to stwierdziłam, że po prostu muszę ją jak najszybciej przeczytać. Względem Księgi ryb Williama Goulda nie miałam zbyt wielkich oczekiwań, jednak muszę przyznać, że to jedna z ciekawszych książek, jakie miałam przyjemność czytać.

Zacznę od tego, że ta powieść jest jedną z najdziwniejszych książek, jakie miałam przyjemność czytać w moim życiu. Od samego początku czułam, że będzie to zdecydowanie najdziwniejsza książka Flanagana i faktycznie się o tym przekonałam. Przez dużą część powieści odnosiłam wrażenie, że styl pisarza bardzo przypomina ten, który ukazywał w swoich książkach Vladimir Nabokov. Poziom absurdalności niektórych sytuacji i wydźwięk całej historii niesamowicie pasowałby do twórczości Nabokova, a w związku z tym, że ja uwielbiam tego pisarza niesamowicie dobrze czytało mi się Księgę ryb Williama Goulda.

Ta książka jest trudna. Nie tylko ze względu na ukazaną tutaj historię, ale również z takiego prostego względu, że fabuła bywa momentami naprawdę bardzo chaotyczna i ciężka do zrozumienia. Czytelnikowi ciężko jest podążyć za tokiem myślenia pisarza, gdyż cała historia wydaje się momentami niezrozumiała i pomieszana. Nie dziwię się osobom, którym ta książka się nie spodoba - momentami naprawdę ciężko jest ją zrozumieć i przez to niełatwo ją polubić, jednak mnie ta powieść urzekła i właśnie ze względu na ten swój chaos zaciekawiła. Wbrew pozorom jest to naprawdę chaos kontrolowany - autor dokładnie wie, co chce przekazać czytelnikowi, jednak na początku musi mu trochę zamydlić oczy, żeby nie domyślił się całego rozwiązania. Muszę przyznać, że była to jedna z niewielu książek, której zaskoczenie naprawdę mocno mnie zaskoczyło. Po przeczytaniu posłowia do Księgi ryb Williama Goulda otrzymujemy kompletnie inny obraz całej tej historii, a przez to czytelnik musi na nowo rozważyć wszystkie losy głównych bohaterów. To książka, którą trzeba przeczytać kilka razy, żeby w pełni zrozumieć.

Bardzo cenię Flanagana za to, że nie boi się praktycznie żadnego tematu. O wszystkich tematach (nawet tabu) pisze w naturalny sposób, jakby wcale nie było żadnych niepisanych zasad, że o pewnych rzeczach się nie rozmawia. Ta historia momentami jest naprawdę nieczysta, przerażająca i brutalna, ale przez to niesamowicie prawdziwa, a ja to w twórczości Flanagana naprawdę bardzo lubię. Potrafi w prosty sposób pokazać to, jacy naprawdę są ludzie i jakimi prawami rządzi się nasz świat, tak że czytelnik musi zastanowić się nad swoim życiem.

Księga ryb Williama Goulda to powieść, którą trzeba przeczytać i pokochać. Może nie polecam jej na pierwsze spotkanie z twórczością Flanagana, ale jeżeli czytaliście jego książki, które zostały wcześniej wydane w Polsce to raczej tutaj już nic Was nie zaskoczy. Przerażająca, zawiła i brutalna, ale przede wszystkim świetnie ilustrująca nasz świat. Chapeau bas!


Za możliwość przeczytania Księgi ryb Williama Goulda dziękuję wydawnictwu Literackie.

1 komentarze:

  1. Dzień dobry.
    Właśnie zakończyłem swoją przygodę z niezwykłą Księgą Ryb. Ostatnie strony lepiej czytać na siedząco, gdyż posłowie zwala z nóg i pozostawia w głowie totalny chaos. Ten chaos przywiał mnie na Twojego bloga. Podzielisz się swoją interpretacją tego zakończenia, swoimi przemyśleniami zaraz po odłożeniu książki z powrotem na półkę? Szalenie mnie to ciekawi.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

 

Blog Archive