158. Toksyna - Jus Accardo

Polski tytuł: Toksyna
Oryginalny tytuł: Toxic
Autorka: Jus Accadro
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Dreams
Kategoria: fantastyka
Wydanie polskie: 24 października 2013
Wydanie oryginalne: 2012
Cena z okładki: 37 zł
Ocena: 6/10

"Najgorsze dopiero nadejdzie".

Kale'owi i Deznee udało się uciec z Sumrun, a jej ojciec stracił jedną ze swoich najpotężniejszych broni. Jednak walka wcale się nie zakończyła, ale dopiero rozpoczęła. Dziewczyna stara się żyć normalnym życiem razem ze swoim chłopakiem, ale niestety nie może tak być cały czas - w końcu są Szóstkami, czyli ludźmi o niezwykłych możliwościach: Kale dotykiem zabija ludzi, a Dez ma możliwość zmieniania struktury przedmiotów. Jednak ojciec dziewczyny nie ma zamiaru tak szybko odpuścić. W końcu Kale był jego maszyną do zabijania, a mężczyźni niechętnie rozstają się z takimi "zabawkami". Dlatego już planuje uprzykrzenie życia córce.

U Dez i Kale'a sprawy mają się tylko coraz gorzej. Okazuje się, że Deznee przestaje być odporna na dotyk chłopaka który staje się dla niej toksyną. Nie może zbyt długo go dotykać, gdyż zamieniłaby się w popiół. Dodatkowo na widoku pojawia się piękna Jade, która jako jedyna może sprawić, by Kale nie zabijał wszystkich wokół siebie. Dez jest niemożliwie zazdrosna z tego powodu i zrobi wszystko, żeby jej stosunki z chłopakiem wróciły do normy. Pewnego dnia na głowę dziewczyny zwala się kolejny problem: jeden ze sługusów ojca wprowadza do jej organizmu truciznę, na którą tylko Denazen ma antidotum. Warunek jest prosty: albo umrze, albo odda się razem z Kale'm w ręce organizacji ojca. Dziewczyna desperacko walczy o to, żeby jej chłopak nie dowiedział się o toksynie i zastanawia się, jak wyjść z tej sytuacji. A to nie koniec złej passy...

"Wszystkim, których spotykam na swojej drodze dzieje się krzywda".

Toksyna to druga część serii Denazen, która niedawno podbiła moje serce dzięki pierwszemu tomowi, czyli Dotykowi. Od samego początku pierwsza część mnie urzekła i sprawiła, że długo nie mogłam się z nią rozstać. Toksyna wypadła w moich oczach nieco mniej fantastycznie od swojej poprzedniczki, ale nie zmienia to faktu, że jest to jedna z fajniejszych serii, na jakie udało mi się trafić. Jeśli ktoś czytał Dotyk Julii to wie mniej więcej czego może się spodziewać, tyle, że postacią z tym toksycznym dotykiem w tym przypadku jest mężczyzna. Ja nieco zawiodłam się na Toksynie, gdyż Dotyk pozostawił głęboką dziurę w moim sercu, którą miałam nadzieję zacerować kolejną częścią. Niestety nie do końca się jej to udało.

Mój główny zarzut wobec tej pozycji wygląda mniej więcej tak: przez całą powieść miałam wrażenie, jakby autorka wyczerpała swoją inwencję twórczą w Dotyku. W pierwszej części działo się naprawdę dużo i momentami nie mogłam dogonić fabuły, natomiast tutaj akcja toczyła się w nieco zwolnionym tempie. Dotyk cechowało to, iż działo się wiele rzeczy naraz, bohaterowie nie byli bierni, ale ciągle przenosili się z miejsca na miejsce i to sprawiało, że akcja była naprawdę dynamiczna, niestety w Toksynie tej dynamiczności jakoś nie zauważyłam. Nie znaczy to, że pozycja była nudna, byłoby to kłamstwem, ale w porównaniu z poprzedniczką akcja znacznie zwolniła tempo. Więcej grzechów nie widzę i lepiej, żeby tak pozostało.

W Dotyku Deznee na początku niemiłosiernie mnie irytowała, natomiast w tej części nieco wydoroślała i zdawała sobie sprawę z tego, na co się pisze zadzierając z własnym ojcem. Zresztą to zabawna sytuacja - uciekać przed własnym ojcem, który chce wykorzystać jej dar i chłopaka. Dziewczyna ma nieźle namieszane w życiu. Zazwyczaj "czarnym charakterem" w książce jest jakaś osoba nie spowinowacona z główną bohaterką, a tu proszę, jej własny ojciec chce ją zabić i nie zawaha się nawet przed tym, żeby otruć ją, by powoli umierała. Ale nasza Dez ma jeszcze przy sobie Kale'a, który już bardziej zna się na otaczającym go świecie i wie, że musi opiekować się dziewczyną. W poprzedniej części zachwalałam, że chłopak jest bardzo uroczy i niewinny, teraz nieco stracił na tej słodkości, ale to dobrze - przynajmniej nie jest już taki nierealny. Teraz dalej jego brak wiedzy na dany temat śmieszy czytelnika, ale pojmuje większość rzeczy, które dzieją się w okół niego. Niestety niektóre sytuacje stanowią dla niego zbyt wiele i czasami nie widzi tego, jak Dez bardzo jest o niego zazdrosna. Ja naprawdę bardzo kibicuję ich związkowi i chcę dla nich, jak najlepiej, dlatego jestem bardzo ciekawa, jak autorka rozwiąże ich sytuację w następnej części. Już nie mogę się doczekać!

Zakończenie Toksyny jest intrygujące i sprawiło, że miałam ochotę... tak troszeczkę rozerwać autorkę na strzępy za to, że zakończyła w takim momencie. Wszystko się skomplikowało, niektórzy odeszli, a ja... Jestem w kropce i czekam na dalszy rozwój sytuacji. Wierzę w to, że autorka wymyśli dla czytelnika coś naprawdę miłego, bo nie zniosłabym tego, gdyby coś złego stało się głównym bohaterom. Zapomniałam jeszcze o jednej rzeczy, którą pokochałam w tej książce: na samym końcu możemy przeczytać pewną scenę widzianą z punktu widzenia Kale'a! Byłam taka szczęśliwa, gdy odkryłam ten fragment, że czytałam go po kilka razy ze względu na to, iż uwielbiam tego chłopaka, a poza tym - fajnie spojrzeć na niektóre rzeczy z nieco innej perspektywy.

Mimo tego, że Toksyna nie zachwyciła mnie tak bardzo, jak Dotyk to i tak nie zmienia to faktu, że seria Denazen jest jedną z ciekawszych, jakie czytałam. Autorka przedstawia czytelnikowi ludzi o niezwykłych zdolnościach, którzy nie zawsze wydają się tacy idealni, jak myślimy. Przyznam, że w jednym momencie dałam się naprawdę bardzo zaskoczyć, gdyż... nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i zobaczenia tego, kto od zawsze był przeciwko Deznee. Możecie uwierzyć mi na słowo, że książka potrafi zaskoczyć i namieszać w głowie, a szczególnie pod sam koniec. Ja dalej obstaję przy tym, że jest to seria godna polecenia i jeśli nie czytaliście pierwszej części, to szybko to nadrabiajcie, a jeśli Dotyk jest już za Wami to dajcie się wciągnąć w Toksynę.

" - (...) Może jest jakaś ścieżka, o której nie myślałaś. Ktoś z zewnątrz może ci podsunąć odpowiedź, która była przed tobą ukryta.
- Nie gniewaj się, ale to zabrzmiało, jakbyś była chińskim ciasteczkiem przepowiadającym przyszłość, tyle że zrobionym z cracku".


Dotyk (#1) | Untouched (#1,5) | Toksyna (#2) | Faceless (#2,5) | Tremble (#3) | kolejne dwie części nie zostały jeszcze zatytułowane


Za możliwość poznania dalszych losów Dez i Kale'a dziękuję wydawnictwu Dreams!

10 komentarze:

  1. Świetna recenzja ; ) Z pozycją się zapoznam, jeśli spotkam ją na swojej drodze (czytaj: biblioteka, biblioteczka koleżanki) c;

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj chcę dorwać pierwszą :) KONIECZNIE.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede mną wciąż pierwsza część. Ogólnie nie liczę na nic wybitnego, ale może jednak przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo ciekawa kontynuacji

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie tom 1 tej serii wypadł poniżej oczekiwań, dlatego nie byłam pewna czy chcę kontynuować przygodę z serią - ale może jeszcze nad tym pomyślę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zarówno na "Dotyk" jak i na "Toksynę" mam ochotę, ale jeszcze nie miałam okazji ich zdobyć. Mam jednak nadzieję, że wkrótce się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Dotyk" bardzo mi się podobał, więc muszę przeczytać też drugą część :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chciałabym zapoznać się z tą serią :D Tylko najpierw muszę dorwać pierwszy tom w swoje ręce :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi ciekawie, a ja jeszcze Dotyku nie czytałam, więc możliwe, że się za to zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń

 

Blog Archive