Frankenstein - Mary Shelley


Niektóre powieści wydają się nam na tyle "klasykami gatunku", że nawet nie zastanawiamy się dokładnie nad ich treścią. Wiemy kim był np. tytułowy Frankenstein i tak naprawdę tyle z tej znajomości nam wystarczy. Frankenstein stał się bardzo popularny nie tylko w literaturze, ale również w szeroko rozumianej kulturze - z reguły przedstawiany jest jako potwór, który został stworzony z części ludzkich ciał, a do życia pobudziło go wyładowanie elektryczne. Sama do niedawna nie interesowałam się szczególnie tym, o czym tak naprawdę jest Frankenstein. Wystarczyła mi świadomość tego, że jest to potwór i że istnieje taka książka. Jednak po przeczytaniu powieści Mary Shelley zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo przekłamane są wszystkie historie, które widzimy na dużych ekranach. Bo ta książka to nie tylko historia o potworze... a może nie jest nią wcale?

Wiktor Frankenstein był młodym naukowcem, przed którym cały świat stał otworem. Niezmiernie interesowała go filozofia naturalna oraz chemia, więc porzucił swoje dotychczasowe życie w Genewie i z nadzieją wyruszył na studia do Ingolstadt, gdzie miała się dokonać rzecz, która zaważyła na całym jego życiu. Młody Wiktor popadł w obłęd na temat tworzenia i chęci znalezienia iskry życia; dowiedzenia się z czego tak naprawdę to życie się bierze. W ten właśnie sposób z części ciał ludzkich stworzył potwora, który zrazu przepełnił go ogromną odrazą. Wiktor nie mógł darować sobie tego, że stworzył coś tak szkaradnego, a jednak był to dopiero początek jego zmagań...

Frankenstein to historia, którą niby wszyscy dobrze znamy, jednak tak naprawdę nie znamy jej wcale. Czytając tę powieść, nie mogłam przestać się dziwić temu, jak bardzo jest ona inna od tego, co rzeczywiście widujemy, np. w filmach. Mnie zawsze postać potwora kojarzyła się z po prostu głupim stworzeniem, które zostało pobudzone do życia w dziwnych okolicznościach, jednak tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, czym jest. Prawda jest taka, że postać potwora ukazanego w tej książce jest zgoła inna - uczy się on życia w społeczeństwie, poprzez podglądanie ludzi widzi ich zachowania i je naśladuje, przeżywa wiele filozoficznych i moralnych rozterek. Nie jest to bezmózgi twór, który tylko egzystuje, ale Frankensteinowi udało się stworzyć kogoś od podstaw; zabawił się w Boga, jednak jego "człowiek" obrócił się przeciwko niemu.

Nie mogę wyjść również z podziwu nad tym ile ta książka nosi w sobie kontekstów i nawiązań. Już jako samo motto mamy przedstawiony fragment z Raju utraconego Miltona, potwór stworzony przez Frankensteina czyta właśnie to dzieło i w trakcie lektury nie jesteśmy w stanie przestać myśleć o tym, że jest to idealne nawiązanie do Raju utraconego oraz Biblii. Oprócz tego nasz Frankenstein jest współczesnym Prometeuszem, który stworzył stwora praktycznie z niczego, z części ciał innych ludzi. W trakcie lektury pojawia się też mnóstwo odnośników do twórczości Goethego, Wordswortha czy Coleridge'a, więc jest to prawdziwa uczta nie tylko pod względem fabularnym, ale również kontekstowym. Frankenstein jest książką, którą można czytać na wiele różnych sposobów - biorąc pod uwagę twórczość Miltona i mit o Prometeuszu, jako świetny przykład klasyka literatury bądź jako historię o tworzeniu i ludzkim cierpieniu.

Styl pisania Mary Shelley jest naprawdę godny podziwu, nie spodziewałam się tego, że ta historia będzie napisana w tak dobry i płynny sposób. Bo prawda jest taka, że tej książki się nie czyta, przez nią się po prostu płynie. Tym bardziej przez to, że jest to pewnego rodzaju powieść szkatułkowa - w jednej książce czytamy tak naprawdę listy bądź opowieści kilku osób, które są bezpośrednio związane z postacią Frankensteina. Dzięki temu zabiegowi czytelnik jest coraz bardziej ciekawy tego, co się wydarzy i nie jest w stanie odłożyć książki na bok. Kolejnym niekwestionowanym plusem jest z pewnością tłumaczenie - według mnie w genialny sposób oddaje język tamtych czasów. I ostatnią rzeczą, bez której wydaje mi się, że książka nie byłaby taka sama, są umieszczone w środku rysunki, a właściwie (jak głosi napis z tylnej okładki) ekspresjonistyczne drzeworyty amerykańskiego artysty Lynda Warda. Te obrazy wnoszą niesamowity klimat do samej lektury i dzięki temu w świetny sposób możemy wyobrazić sobie wszystko to, co się dzieje. Oprócz tego to wydanie jest wzbogacone w kilka dodatkowych tekstów: fragment Pogrzebu Byrona, Wampir Polidori, Dziennik z Genewy. Opowieści o duchach P. B. Shelley oraz wstęp Mary Shelley do trzeciego wydania Frankensteina z 1831 r. Dzięki temu wydaniu, lektura Frankensteina jest jeszcze bardziej niezwykła.

Frankenstein to klasyka nad klasyki. Według mnie jest to jedna z tych historii, które każdy powinien przeczytać, przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze: chcąc rozumieć wszystkie kulturalne konteksty odnoszące się do Frankensteina, nie możemy ominąć tej lektury. I po drugie: jest to niezwykła uczta literacka zasługująca na miano klasyka swojego gatunku. Bo to nie jest zwykła historia o potworze... Czytając ją, rozumiemy motywy działania stwora, widzimy co doprowadziło do jego samotności i ogromnego smutku oraz zaczynamy rozumieć, że jedna przykra rzecz, która wydarzy się w naszym życiu może tak naprawdę zaważyć na całości. To naprawdę przepiękna i poruszająca historia napisana w genialny sposób. Po prostu jest to pozycja OBOWIĄZKOWA do przeczytania. 


Za możliwość przeczytania Frankensteina dziękuję wydawnictwu Vesper


8 komentarze:

  1. Cały czas mam tę historię w planach. Trzeba znać takie książki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkowicie się z tobą zgadzam się. Sama jestem nią zachwycona <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka jest przepięknie wydana! Zgadzam się,to ten rodzaj książek, które każdy Czytelnik powinien przeczytać i chomikować gdzieś na półce. Bo warto! Bo takie historie są ponadczasowe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Dzięki Tobie pierwszy raz spojrzałam na Frankensteina jako na bohatera poważnej lektury, a nie jako przedmiot jakichś żartów! Zdecydowanie książka trafia na listę do przeczytania.
    Pozdrawiam cieplutko ♥
    helloimbooklover.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie to wydanie jest śliczne ♥ Czytałam ją w oryginale rok temu i rzeczywiście jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właściwie nigdy nie zastanawiałam się nad postacią Frankensteina. Bez namysłu przyjmowałam tę wizję, którą podaje nam popkultura. Chyba czas to zmienić i faktycznie sięgnąć po powieść Mary Shelley. ;) Ochotę mam też na Draculę, który również został mocno podrasowany przez kulturę popularną.

    Królowa Książek

    OdpowiedzUsuń
  7. Z historii, które niby się zna, a jednak nie do końca, jakiś czas temu czytałam "Doktora Jekyll'a i pana Hyde'a" i myślę, że warto było przekonać się jak to z nimi naprawdę było. Wygląda na to, że w przypadku "Frankensteina" wersja, która powszechnie się przyjęła jest jeszcze bardziej oddalona od oryginału. Koniecznie będę musiała to sprawdzić!

    OdpowiedzUsuń
  8. Obowiązkowa, więc obowiązkowo znalazła się w jednym z moich ostatnich zamówień. Jestem przekonana, że mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń